czwartek, 27 sierpnia 2009

Już za chwileczkę, już za momencik...

minie rok jak na serwisie www.decoraliki.pl sprzedała się pierwsza chusta. W związku z tym ogłaszam konkurs :)


Przez ten rok nie wymyśliłam żadnego logo dla moich decoralików .
Znając jednak Waszą inwencję twórczą proponuję konkurs.

Tematem jest oczywiście stworzenie logo dla Decoraliki.pl takie, które mogłabym umieścić na stronie i materiałach graficznych.
Konkurs trwa do 13 września.

Do wygrania nagroda główna: oczywiście chusta (Babylonia wiązana )i dla drugiego miejsca nagroda pocieszenia (przytulanka).

Propozycję prosiłabym o przesyłanie na adres: biuro@avmontaze.pl z adnotacją: "Praca konkursowa z okazji rocznicy www.decoraliki.pl . W przypadku wygranej w konkursie zgadzam się na wykorzystanie mojego projektu w serwisie www.decoraliki.pl oraz na materiałach graficznych związanych z serwisem".

Serdecznie zapraszam :)

czwartek, 20 sierpnia 2009

Dobre wieści :)

Zamówienie Didków zgodnie z obietnicą wyszło w poniedziałek. Mam już też fakturę, którą od razu opłaciłam i teraz już tylko czekamy na transport :). W przyszłym tygodniu didki fizycznie będą.

Oprócz tych, które zamawialiście będą dwie sztuki wolne:

Fale Aqua



i czekoladowe elipsy:



Jeśli ktoś ma na nie ochotę można je rezerwować na maila: biuro@avmontaze.pl (fizycznie do wysyłki w przyszłym tygodniu)

Zapraszam :)

niedziela, 16 sierpnia 2009

Zamówienie Didymosów

Jeszcze raz zapraszam. Jeszcze do jutra (t.j. 17.08) do godz. 12-tej można składać zamówienia na chusty Didymosa. Realizacja zamówienia trwa ok. 14 dni. Zamówienia proszę kierować na maila: biuro@avmontaze.pl

Zapraszam serdecznie.

Na chwilę obecną nie będzie w sprzedaży chust firmy Storchenwiege. Chusty powrócą od 1 września do sprzedaży a wtedy opowiem też o nich nieco więcej (bo to jedne z moich ulubionych).

Przypominam też o przedsprzedaży na niektóre nowości Nati. W tej chwili jeszcze w promocji przedsprzedażowej Nati Ocean z lnem.

czwartek, 6 sierpnia 2009

Kilka zbliżeń na chusty

Chciałabym zwrócić uwagę, że klikając w sklepie na wybrany towar przechodzimy do jego opisu. Tam znajdują się nie tylko informacje dotyczące jego dostępności, ale również czasami umieszczam tam tzw. zdjęcia real chust. Nie do wszystkich chust te zdjęcia udało mi się dodać, bo przyznam się szczerze... ja i aparat fotograficzny nie łapiemy płaszczyzny porozumienia. Czasami jednak zdarza mi się popełnić jakąś fotkę.

Mimo, że te fotki "gdzieniegdzie" bywają, to od zainteresowanych rodziców dowiaduję się, że nie trafili na nie do tej pory. Dlatego chciałabym przedstawić Wam kilka zbliżeń na chusty, które udało mi się jakiś czas temu sfotografować. Jednocześnie obiecuję poprawę i o ile jesteście zainteresowani takimi zdjęciami postaram się uaktualniać ich portfolio.

Proszę bardzo:

Babylonia Fruit Coctail:


Babylonia Green Paprika - szczerze mówiąc zdjęcie jest wyjątkowo beznadziejne i w pełni oddaje ... mój talent fotograficzny niestety całkowicie zniekształcając obraz jednej z piękniejszych chust tej firmy.


Babylonia Pineapple:


Indio Natur-Brown - czyli brązujące. W tej chwili przed pierwszym praniem jest płaskie i lekko beżowe. Po pierwszym praniu nabierze faktury a po kolejnych nitka będzie przepięknie ciemnieć. Jest też takie indio z nitką zieleniejącą.
Uwielbiam zmiany, dlatego wśród indio są to moi faworyci:


Storchenwiege Louise Bio zielona:


Didymos Indio Tiefblau


Storchenwiege Ulli


Babylonia Strawberry Stripe


Storchenwiege Leo Natur



No i jeszcze Didymos Indio Szmargad:



Powinnam mieć jeszcze jakieś zdjęcia, ale myślę, że na początek wystarczy :)

Dziękuję też wszystkim za odwiedziny. Miło mi będzie, jeśli zostawicie po sobie komentarz :)

Jeszcze o Didymosach...

które można zamawiać ;)

Nie mam ich na stronie, bo oferta jest ruchoma. Chodzi o chusty kółkowe Didka.
Jeśli ktoś czuje nieodpartą chęć posiadania takowej to też można je zamawiać :).

Po pierwsze: dlaczego nie mam ich na stronie. Nie wprowadziłam ich, bo oferta ta nie jest stała. W różnym czasie są dostępne różne kolory. Dodatkowo są różne wersje tych chust.

Po drugie: jakie są rodzaje chust kółkowych Didymosa.

1. Chusty różnią się przeszyciem ramienia (a dokładniej to sposobem przyszycie kółek). Mamy więc dwa rodzaje ramion:

Ramię z zakładkami:



I ramię płaskie bez zakładek:



O to, które ramię jest wygodniejsze nie pytajcie mnie, bo tyle opinii ilu noszących. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Jednym jest zdecydowanie wygodniej w ramieniu płaskim innym w zakładkowym.

2. Chusty mogą mieć na ogonie przydatną kieszonkę lub nie muszą (z tego co widzę aktualnie wszystkie chusty dostępne są bez kieszonki)

3. Chusty występują w trzech rozmiarach:
rozmiar 0 ok. 160cm
rozmiar 1 (170-180cm) (w tej chwili jest dostępne tylko indio z lnem w te długości)
rozmiar 2( 200 -210 cm)

Dostępne kolory znajdziecie tutaj:
http://www.didymos.de/english/index.php?s=didysling.php

Ceny oczywiście takie jak na stronie razy nasz przelicznik euro (dziś 4,1zł)
Zapraszam do składania zamówień :)

wtorek, 4 sierpnia 2009

Szykuję zamówienie na Didymosy.

Do 16-tego sierpnia (no jakby ktoś nie zdążył to jeszcze rano 17-tego też może być ;) ) zbieram zamówienia na Didki. Realizacja takiego zamówienia to potem ok. 14 dni (czasem nawet udaje się szybciej).

Do wyboru oprócz tych na naszej stronie http://www.decoraliki.pl/?chusty-wiazane-didymos,49 są jeszcze chusty limitowane. Nie umieszczam ich na stronie, bo dość często się zmienia ich oferta. Jeśli jednak ktoś byłby zainteresowany to zapraszam na maila sklep@decoraliki.pl (cena oczywiście uzależniona jest od aktualnego kursu euro).

A co jest do wyboru?

Chusty 100% bawełna:

1. Nino rose-violett



Dostępne rozmiary 6 i 7

2. Wellen natur-braun, czyli brązujące fale (w praniu nitka brązowa będzie coraz bardziej ciemniała, dzięki czemu wzór będzie coraz bardziej kontrastowy)



Dostępne rozmiary: 4,5,6,7

3. Lilien rosenquarz



Dostępne rozmiary: 4,5,6,7

4. Indio gold-natur



Dostępne rozmiary: 4,5,6,7

5. Dwie wersje kolorystyczne Muszelek:




Te dwa kolory po lewej to perlmutt/schwarz a te dwa po prawej to papaya/schwarz (na zdjęciu pokazane są dwie strony tej samej chusty). Na chwilę obecną dostępne rozmiary: 4,5,6 i 7

Chusty z kapokiem: Prawdę mówiąc nie mam żadnego doświadczenia z tym surowcem. Gdyby ktoś zamówił to nieśmiało proszę o recenzję tej chusty. To nowość na rynku. Nie spotkałam się jeszcze do tej pory z chustami z kapokiem.


Dostępne rozmiary 4,5,6 i 7

Chusta z wełną
Nino Safran-Honig z wełną



Dostępny rozmiar: 5

Chusty z jedwabiem:

1. Indio apricot/rubin



Dostępne rozmiary: 2,3,4,5,6,7

2. Ellipsen lavendel


Dostępne rozmiary: 4,5,6


Zapraszam serdecznie do składania zamówień na maila: sklep@decoraliki.pl.

Jak wybrać długość chusty wiązanej?

To najczęściej pojawiające się pytanie.

Przede wszystkim długość chusty zależy od naszych gabarytów (ale nie tylko). Sprawdzamy jaka długość chusty odpowiada rozmiarowi odzieży jaką nosimy. Możemy to sprawdzić np. w tabeli na mojej stronie: Tabela z długościami chust.

Musimy też odpowiedzieć sobie na pytanie w jakim wiązaniu będziemy nosić najczęściej. Jeśli dziecko jest malutkie najprawdopodobniej będzie to kieszonka. Wybieramy wtedy taką chustę, aby jej długość swobodnie pozwoliła na "zamotanie" w to wiązanie. Często zdarza się, że nawet większe dzieci nosimy jeszcze w kieszonce (np. ja jestem bardzo kieszonkolubna), starsze, większe dziecko zużywa więcej chusty na kieszonkę niż takie kilkutygodniowe maleństwo. Jednak powinna wystarczyć i na takie dziecko długość odpowiadająca naszemu rozmiarowi odzieży (będą jednak dużo mniejsze ogony).
Jeśli decydujemy się, że będziemy nosić wyłącznie np. w plecaku prostym, potrzebujemy chusty lekkiej, krótkiej, takiej do schowania w torbie - wybieramy od razu krótszą chustę, dopasowaną jednak i tak długością do naszego rozmiaru.

Wszystko wygląda na proste: jest tabela, są rozmiary. Gdzie w takim razie jest haczyk? Haczyk pojawia się w pewnej sytuacji: gdy oboje rodzice chcą nosić dziecko, mama jest drobną, szczuplutką kobietą, tata to barczysty, wysoki mężczyzna. Co wtedy?
Po pierwsze musimy sobie odpowiedzieć na pytanie: czy tata rzeczywiście zamierza nosić? Znam sporo przypadków, gdzie mama miała nadzieję, że tata będzie nosił, choć on nie deklarował takiej chęci. Dobrze jest to ustalić wcześniej, bo łatwiej wtedy dobrać odpowiedni rozmiar chusty. Bardzo często bywa też, że mama będzie nosić najczęściej, natomiast tata zamierza nosić (mieć tą możliwość), ale bardzo sporadycznie.

Jakie są wyjścia:

1. Pierwsze oczywiście najprostsze ;): dwie osobne chusty. Oczywiście to rozwiązanie jest dla tych ojców, którzy rzeczywiście deklarują się z zamiarem częstego noszenia. Wtedy sprawa jest prosta: mama ma swoją krótszą chustę, tata swoją MEGAdługą :).

2. Pierwszy kompromis: ustępuje mama. Wybieramy chustę dłuższą (dobraną do sylwetki ojca) wychodząc z założenia, że lepiej mieć za długie ogony niż martwić się, że nie zawiązało się chusty (lub węzełek wychodzi już na skosach). Wtedy nadmiar chusty mama może np. zawiązać dodatkowo jeszcze raz wokół talii. Takie rozwiązanie sprawdza się, gdy tata rzeczywiście też sporo nosi.

3. Drugi kompromis: ustępuje tata. Wybieramy chustę dopasowaną długością do mamy. Długość taka, żeby mama mogła spokojnie zawiązać kieszonkę. Tata natomiast... uczy się wiązań mniej "chustożernych", czyli np. kangurka. Dzięki temu też może nosić w chuście, ale nie zawiąże kieszonki. Jeśli chodzi o kangurka, to jest to też świetne wiązanie, wygodne, świetne na lato, bo dziecko ma na sobie tylko jedną warstwę materiału. Dla zainteresowanych wstawiam linka do chyba najlepszego filmiku instruktażowego do tego wiązania: http://www.femininbio.com/maman/videos/portage-kangourou-sur-le-ventre.html . Na filmie jedna z moich chustowych faworytek: chusta Anna firmy Storchenwiege (ale o chustach w kolejnych zapiskach będzie :) )

niedziela, 2 sierpnia 2009

Czy kupować chustę firmową?

To pytanie długo mi towarzyszyło. Wiem też z rozmów z rodzicami, że nie tylko ja mam ten dylemat. Dużo osób po pierwsze zastanawia się czy to na pewno jest wygodne? Czym taka chusta różni się od 5m zwykłego materiału? Czy dziecku takie wiązanie będzie się podobało?

Ja też przez jakiś czas nosiłam w chuście tzw. "samoróbce". Był to czas, gdy na rynku chustowym nie było tyle firm co teraz. Nie miałam nikogo w moim najbliższym otoczeniu, kto nosiłby w chustach a ja mogłabym pożyczyć, żeby przekonać się czy warto. Cena za nową chustę ok. 200 zł wydawała się wtedy kosmiczna. W tej chwili, gdy rynek chustowy zdecydowanie się powiększył łatwiej znaleźć jest kogoś kto pokaże nam chustę, pomoże zawiązać, pożyczy na kilka dni. W większych miastach w całej Polsce odbywają się spotkania chustowe np. Klubu Kangura, gdzie doświadczone chustomamy doradzają innym mamom, pokazują wiązania i swoje "stosiki"*.

Wracając jednak do tematu czy inwestować w chustę firmową czy zacząć od samoróbki: teraz zdecydowanie polecam od razu prawdziwą chustę. Żeby było łatwiej zalety wypiszę w punktach:

1. Firmowe chusty charakteryzują się przede wszystkim wyjątkowym splotem. Najczęściej jest to splot skośnokrzyżowy, ale mogą też być to żakardy, sploty diagonalne. O co w tym chodzi? Materiał nie rozciąga się wzdłuż, nie rozciąga się wszerz, jest natomiast elastyczny po skosach. To dzięki temu dziecko chustą jest "otulone". Od razu chciałabym wyjaśnić to o co często jestem pytana: "czy ta chusta to ma ten dobry splot skośnokrzyżowy?" Nie każda chusta z tych dobrze noszących jest skośnokrzyżowa, co wcale nie zmniejsza jej walorów. Jedną z takich chust - ulubionych przeze mnie - jest Leo firmy Storchenwiege. Ma on splot diamentowy skośny i jest bardzo dobrze noszącą chustą. Innymi chustami nie skośnokrzyżowymi są Indio firmy Didymos, które też noszą wyśmienicie. Wszystkie te chusty łączy jedno: są elastyczne po skosach, natomiast wzdłuż i wszerz są stabilne. Czy można dostać taki materiał na rynku? Raczej nie, tym bardziej, że ... zależy nam nie tylko na splocie ale też na:

2. Naturalnej przędzy: w chusty często wytwarzane są z bawełny organicznej (choć nie wszystkie), naturalnego lnu, jedwabiu, konopii, bambusa czy ostatnio kapoka. Te wszystkie surowce łączy jedno: są naturalne i specjalnie wyselekcjonowane. Nasza rodzima firma NatiBaby przykłada szczególną wagę do używanych surowców. Projektując ostatnio najnowszą chustę z jedwabiem zatroszczyli się o to, aby jedwab będący w składzie chusty pochodził od renomowanego producenta,posiadającego certyfikaty dla niemowląt.

3. Barwniki i obróbka chemiczna - barwniki używane do barwienia chust nie zawierają metali cieżkich, są bezpieczne dla niemowląt. To ten argument najbardziej mnie przekonał, gdy obserwowałam jak mojej córce smakuje krawędź mojej "samoróbki". Wtedy to zaczęłam się zastanawiać, czy to, że ona tak sobie "ciućka" tą chustę jest dla niej bezpieczne? Ręczę, że 99,9% dzieci ma skłonność do próbowania jak chusta smakuje. Zatroszczmy się więc, aby ten smak był dla nich bezpieczny.

4. Komfort noszenia: zdecydowanie inny. Firmówki, dzięki splotowi, odpowiedniej gęstości tkania, grubości itd. zupełnie inaczej pracują. Inaczej też się dociągają co jest bardzo istotne w prawidłowym zawiązaniu chusty.

5. Cena chusty firmowej wcale nie jest dużo wyższa niż samoróbki. Dlaczego? To proste! Po tym jak dziecko z chusty wyrośnie (lub wcześniej, gdy np. zamarzy nam się nowa chusta;) ) możemy odsprzedać naszą chustę komuś innemu - z minimalną stratą. Szczerze mówiąc, w zależności oczywiście od chusty, strata ta nie przekracza kwoty, którą musielibyśmy wydać na 5m zwykłego materiału i obszycie go u krawcowej.
Samoróbkę natomiast... odsprzedać jest już dużo trudniej.

Ze względów: bezpieczeństwa, komfortu noszenia i z powodów ekonomicznych - polecam jednak zakup od razu chusty firmowej.

Startujemy :)

To już prawie rok, odkąd zajęłam się sprzedażą chust. Bardzo szybko ten rok minął. Brakowało mi miejsca w sieci, gdzie mogłabym opowiedzieć (tak od serca) o tym co sprzedaję i dlaczego. Doszłam do wniosku, że chusty w sklepie przedstawiam tak bezdusznie, bezosobowo, że brakuje w tych opisach choćby mojej opinii o danej chuście. Brakuje też opinii innych noszących. Dlatego miło mi będzie, jeśli dołączycie się do opiniowania danych chust.

Moja przygoda z chustami rozpoczęła się ponad dwa lata temu, gdy urodziła się moja młodsza córeczka Lileńka. Od początku wiedziałam, że będę ją nosić. Na temat chust wiedziałam tylko tyle, że jest coś takiego na rynku. Miałam to szczęście, że jeszcze w ciąży zetknęłam się na rówieśniczym forum ciążowym z jedną z liderek Klubu Kangura (Gosią). To dzięki niej zaczęłam interesować się tematem. Oczywiście moja pierwsza myśl na temat chust (zanim jakąkolwiek przymierzyłam) była: dlaczego to takie drogie? Czy nie wystarczy zwykły kawałek materiału? Czy zwykłe nosidełko, przecież profesjonalnie uszyte i od lat stosowane nie jest jednak lepsze?


To były moje pierwsze dylematy aż do dnia... gdy pierwszy raz wybrałam się z moją Lileńką w nosidełku. Miałyśmy do przejścia około 1km. Było gorąco, Lilka należała już do dość masywnych dzieci i ... ledwo się doczłapałyśmy. Bolały mnie przede wszystkim ramiona, kark. Całą drogę musiałam dziecko podtrzymywać, bo zbytnio odginało mi się do tyłu. Czy Lileńka była zadowolona? Tego nie wiem, na pewno podobało jej się, że jest blisko mnie. Na pewno zadowolona była, że nie leży w wózku tylko jest w pionie. Gdy doszłyśmy do mojej mamy, pokazałam jej stonę internetową o chustach. Zaczęłyśmy myśleć, jak to jest: czy jest wygodnie? czy łatwo taką chustę zawiązać? Wygrzebałyśmy wtedy z mamą długi kawałek materiału i ... spróbowałam! To była rewelacja! Od razu poczułam, że to jest to! Miałam Lileńkę blisko siebie, nie czułam jej ciężaru ani na ramionach, ani na kręgosłupie. Było nam wygodnie, dziecko było bezpiczne. W tym kawałku materiału wróciłyśmy już do domu. Potem, mąż zrobił mi w mojej pierwszej samoróbce piękne skosy i tak nosiłyśmy się przez jakiś czas. Lilka rosła, robiła się coraz cięższa a na rynku zaczęły pojawiać się coraz to nowsze i coraz to piękniejsze chusty. Wtedy to kupiłam pierwszą chustę: była to Nati Gobi. Tak zaczęła się moja przygoda z chustami, która trwa dalej.

Chciałabym napisać w takim razie coś więcej o pierwszej mojej chuście. Nati Gobi, była to starsza niż teraz seria chust Nati. Była zdecydowanie grubsza i bardziej mięsista niż aktualnie dostępne Nati, wymagała troszkę złamania. Wydaje mi się, że w dotyku przypominała trochę chusty firmy Storchenwiege. To na tej chuście tak na prawdę nauczyłam się prawdziwej dobrze zawiązanej kieszonki, nauczyłam się dociągania chusty. Gobi była w bardzo ciepłych, słonecznych kolorach. Zdecydowanie było nas widać z daleka.

A to my w naszej Nati Gobi (w zasadzie to tylko śpiąca Lileńka :) ):